
Arabska cytra, bendir, gongi czy konchy to tylko część instrumentów, które mogliśmy zobaczyć i usłyszeć podczas jednego z koncertów zorganizowanych w ramach Festiwalu Kazimierskie Inspiracje. Prawdziwa uczta dla ducha.
„Trzej muzycy, trzy muzyczne charaktery, trzy kontynenty, trzy instrumentalne ścieżki łączą się w zaskakującej i udanej syntezie w tym projekcie” – tak organizatorzy Kazimierskich Inspiracji zapowiadali koncert, który odbył się w Farze. Czy tak było rzeczywiście? Odpowiedzieć na to pytanie mogą jedynie Ci, którzy w koncercie uczestniczyli. A tych było niewielu. Wśród publiczności byłam ja. Na swój sposób spróbuję to opisać, podzielić się wrażeniami.
Bashir Mirzo (Syria), to niezwykle wszechstronny muzyk, grający na cytrze arabskiej, ney - prekursor współczesnego fletu, jeden z najstarszych instrumentów muzycznych będących nadal w użyciu, - lutni oud (instrument strunowy, uważany za przodka lutni, wywodzi się z okolic Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu; w krajach arabskich równie popularny jak gitara czy pianino w krajach europejskich) i innych instrumentach. Mówi się o nim, że jest mistrzem improwizacji w przepływie energii.
Patrick Fendler (RPA), wychowany w Afryce, większość lat spędził w podróży na odkrywaniu rytmów świata. Posiada niezwykle kreatywną siłę, uczestniczy w olbrzymiej ilości projektów muzycznych i teatralnych, a na swoim koncie ma setki koncertów z obszarów etno, jazz, folk i muzyki celtyckiej. Artysta gra na takich instrumentach jak: bendir - typowy instrument perkusyjny w Maroku i Algierii; riqq - rodzaj tamburyno używany jako tradycyjny arabski instrument muzyczny; bodhran - irlandzki bęben oraz drumla - instrument używany jest w różnych formach od wielu wieków i w różnych regionach świata: Środkowa i Wschodnia Azja, Indochiny, Indie, Alaska, w Europie popularny jest m.in. w muzyce cygańskiej.
Sławomir Sówka łączy wielorodny świat dźwięku gongów - ich uniwersalność i wielowarstwowość ze sztuką śpiewu alikwotowego - rytm z atonalnością i archaicznymi odgłosami przyrody. Gongi pobudzają, oczyszczają i energetyzują, działają także na bardzo subtelnych poziomach poprzez bogactwo dźwięków składowych (alikwotów). Natomiast dźwięk konchy - prawdopodobnie najstarszego instrumentu muzycznego na świecie towarzyszącemu pierwszym ceremoniom szamańskim i religijnym, - już po pierwszym usłyszeniu zostaje zakodowany w naszej podświadomości, gdyż jest zwykle dla słuchaczy głębokim przeżyciem.
Zyskali więc Ci, którzy przyszli na koncert bez aparatu fotograficznego, za to chęcią posłuchania muzyki dla odprężenia i relaksu. Wystarczyło zamknąć oczy i zatopić się w tych pełnych energii i inspiracji dźwiękach. Bo skoro już jeden, pojedynczy instrument może brzmieć wspaniale, to proszę sobie wyobrazić połączenie trzech… Muzyka działa w dwojaki sposób, z jednej strony bowiem jest cicha i raczej melancholijna, z drugiej zaskakuje nas jej spontaniczność i żywiołowość. Dla mnie wypełniające kościół dźwięki były czymś nowym i zaskakującym, a każdy kolejny utwór różnił się od poprzedniego.
Według mnie koncert był bardzo udany, choć krótki i może niedoceniony z powodu niewielkiej publiczności. Na pewno zachęcający by przyjść na następny, by zapamiętać wykonawców i instrumenty na których grali, by zainteresować się tym rodzajem muzyki. Bez wątpienia – prawdziwa uczta dla ducha.
Więcej na temat Festiwalu Kazimierskie Inspiracje - tutaj.
|
Malgorzata |
2009-07-30 22:45 |
|
Ja byłam na koncercie Bashir Miro w Kozienicach wczoraj i bardzo się cieszę, że udało mi się tam dotrzeć i być (przyjechałam z Nałęczowa, bo data koncertu w Kazimierzu nie odpowiadała mi). Koncert był fantastyczny choćby przez różnorodność instrumentów i wyjątkowe umiejętności muzyków. Może na pierwszy rzut oka nie było super - bo sala trochę jak w szkole i widownia dość sztywna (oficjele z Elektrowni Kozienice) i nie wciągnęła się za bardzo w rytmy, ale mam szacunek że przyszli i że coś takiego odbywa się w takiej miejscowości. Sami myzycy wielka klasa. Może w przyszłości lepiej robić to w jakiś klubach / podziemiach zamków itp. Ostatnie pytanie - dlaczego inspiracje Kazimierzowskie omijają Nałęczów? |
||